Opublikowano

Czekoladowe ciasto z buraków z przekładane kremem z ricotty

7

Ciasta na bazie warzyw budzą ciągle sporo kontrowersji, ale zwykle jest tak, że wszelkie opory i wątpliwości znikają w momencie, kiedy się takie ciasto spróbuje. W swoim kulinarnym dorobku miałam już chyba wszystkie możliwe warzywne wypieki – z cukinii, fasoli, batatów, marchwi, ciągle jakoś jednak nie mogłam przełamać się, żeby przyrządzić coś z buraków. Do niektórych kuchennych przedsięwzięć muszę chyba dojrzeć, a wtedy bez zbędnego zastanawiania się i kombinowania, po prostu przystępuję do dzieła. Pierwszy raz zdecydowałam się też na przełożenie ciasta kremem – padło na ricottę, która w połączeniu z daktylami i odżywką białkową świetnie skomponowała się z mocno czekoladowym ciastem 🙂

Czytaj dalej Czekoladowe ciasto z buraków z przekładane kremem z ricotty

Opublikowano

Marchwiowe tagliatelle z serkiem kozim, czosnkiem niedźwiedzim i kurczakiem

1 Co prawda w kolejce do publikacji czeka jeszcze jeden planowany od dawna przepis, ale zdecydowałam nieco zmienić kolejność, bo daniem które Wam dzisiaj prezentuję zajadam się od jakiegoś tygodnia prawie codziennie. I nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić – warzywny makaron to zdecydowanie największe moje odkrycie w ostatnim czasie. Wszystko zaczęło się od cukinii, ale to właśnie marchewka całkowicie skradła moje serce 😉
To także początek mojej przygody z czosnkiem niedźwiedzim – ostatnio szukając czegoś w hali targowej, trafiłam do warzywno-owocowego raju, gdzie poza botwiną, świeżym szczawiem i truskawkami, zakupiłam także pęczek czosnku. Naczytałam się o nim sporo w zeszłym roku, ale tak naprawdę w momencie kiedy dowiedziałam się o jego istnieniu, sezon już się kończył, nie miałam więc okazji go wypróbować. Dalej nie do końca wiem jak go ugryźć – póki co stał się fajnym dodatkiem do marchwiowego makaronu i razem z twarożkiem kozim smakują naprawdę wyśmienicie. Zrobienie całego dania zajmuje dosłownie chwilkę, a kolory na talerzu mówią chyba same za siebie 😉

Marchwiowe tagliatelle z serkiem kozim, czosnkiem niedźwiedzim i kurczakiem
Składniki na 1 porcję:

200 g marchwi (2 średnie)
50 g twarożku koziego
100 g piersi z kurczaka
sos sojowy, przyprawa ziołowa do kurczaka
sól, pieprz, ostra papryka
kilka liści czosnku niedźwiedziego
tłuszcz do podsmażenia marchwi

wartość energetyczna 1 porcji: ok. 340 kcal
B: 28 g T: 20 g W: 12 g

Pierś z kurczaka pokroić w drobną kostkę, zamarynować w odrobinie sosu sojowego i przyprawie, odstawić do lodówki na minimum 30 minut, następnie usmażyć. Marchew obrać, następnie obieraczką zrobić makaron. Wrzucić na rozgrzany tłuszcz, chwilkę podsmażać, przyprawić solą, pieprzem i papryką, przykryć i dusić przez chwilkę. Kiedy marchew zmięknie dodać twarożek i pierś z kurczaka, całość dokładnie wymieszać i dusić jeszcze przez chwilę. Na koniec dodać pokrojone liście czosnku, ponownie wymieszać.2 3 4

Opublikowano

Miętowy sernik na czekoladowym spodzie

 

1Tradycyjnie już czas przed świętami zleciał mi nie wiadomo kiedy, a ja po raz kolejny nie opublikowałam dla Was takiej ilości wielkanocnych przepisów jaką bym chciała, mimo że miałam przygotowane zarówno same przepisy, jak i zdjęcia. Czas po świętach też minął strasznie szybko, a mnie wciąż jakoś zupełnie nie po drodze było pisanie i publikowanie (dobrze, że chociaż z gotowania nie zrezygnowałam). I nie było to spowodowane wcale brakiem czasu, ale bardziej brakiem motywacji, żeby zebrać się, siąść i napisać (demotywująco zadziałała na mnie chyba też wiosenna aura, która sprawia, że średnio chce mi siedzieć przy komputerze ;))

W każdym bądź razie takim oto sposobem dobrnęłam do dnia dzisiejszego, kiedy to postanowiłam w końcu podzielić się zapowiadanym już dawno przepisem na miętowo-czekoladowy sernik. Początkowo ciasto miało być cytrynowe (które swoją drogą planuję już od dawna i ciągle coś krzyżuje mi plany), ale w wyniku intensywnych przemyśleń nad tym czy cytryna do czekolady na pewno pasuje, w mojej głowie nagle pojawiła się mięta. I już z niej wyjść nie chciała 😉

Miętowy sernik na czekoladowym spodzie

Składniki na 8 porcji (foremkę o średnicy 28 cm):

spód:

200 g mąki owsianej (lub płatków)
30 g kakao
70 g oleju kokosowego
1 jajko

masa twarogowa:
500 g twarogu półtłustego
250 g ricotty
5 jajek
świeża mięta (awaryjnie dodatkowo suszona)

opcjonalnie: 30 g odżywki białkowej

stewia

wierzch:
100 g czekolady gorzkiej

wartość energetyczna 1 porcji: ok. 430 kcal
B: 27 g T: 25 g W: 23 g

Mąkę owsianą mieszamy z kakao, dodajemy jajko oraz roztopiony olej kokosowy. Zagniatamy ciasto, w razie konieczności dodając odrobinę wody. Przygotowane ciasto schłodzamy, a następnie wyklejamy nim natłuszczoną foremkę, formując dość wysoki brzeg. Podpiekamy w 180 stopniach przez około 15 minut.
Twaróg, ricottę oraz jajka dokładnie blendujemy. Dodajemy drobno pokrojone liście mięty (moja mięta okazała się za mała na taką ilość sera, dlatego dodałam również kilka torebek suszonej), dosłodzamy stewią lub innym słodzikiem, ewentualnie dodajemy odżywkę białkową i dokładnie mieszamy. Przygotowaną masę przelewamy na ostudzony spód i pieczemy około 50 minut w 180 stopniach.
Po wyciągnięciu z piekarnika na ciasto ścieramy gorzką czekoladę, rozsmarowujemy.2

 

Opublikowano

Amarantusowe batony z masłem orzechowym, czekoladą i bakaliami

1

Ponieważ wielkimi krokami zbliża się Tłusty Czwartek pora zdecydować czym i czy w ogóle będziemy go świętować. Temat ten poruszałam w zeszłym roku, proponując Wam orkiszowe muffiny z czarną porzeczką, i dalej obstaję przy tym, co wówczas napisałam – to czy zjecie pączka, to tylko Wasza decyzja, to tylko jeden taki dzień w roku i jeśli sprawi Wam to przyjemność to nic przecież nie stoi na przeszkodzie 😉
Ze względu na fakt, że ja za pączkami nie przepadam, 3 rok z rzędu szukam dla nich godnej alternatywy. Ponieważ ma by to ‚tłusty’ czwartek w dzisiejszym przepisie tłuszczu jest całkiem sporo, a może być i więcej, jeśli zdecydujecie się na dodatkową porcję orzechów, czy pestek słonecznika.

Amarantusowe batony z masłem orzechowym, czekoladą i bakaliami
Składniki na ok. 16 batonów
 
100 g amarantusa ekspandowanego
300 g suszonych daktyli
150 g masła orzechowego
50 g nasion chia
100 g rodzynek/żurawiny
50 g pestek dyni
70 g czekolady gorzkiej
50 g oleju kokosowego
2 łyżeczki stewii (opcjonalnie)
 
wartość energetyczna 1 batona: ok. 240 kcal
B: 6 g T: 12,4 g W: 24,4 g
 
Daktyle zalać wrzątkiem, odstawić na co najmniej godzinę, następnie odlać wodę i dokładnie zblendować, przełożyć do większej miski. Nasiona chia zalać wodą, odstawić do zgęstnienia. Do daktyli dodać masło orzechowe, płynny olej kokosowy i nasiona chia, dokładnie wymieszać. Wsypać amarantus, pestki dyni, rodzynki i pokrojoną w niedużą kostkę czekoladę. Można dodać nieco stewii, jeśli uznacie, że masa nie jest wystarczająco słodka. Całość przełożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wyrównać i wstawić do zamrażarki. Po tym czasie wyciągnąć blaszkę, masę pokroić na 16 równych części. Przechowywać w lodówce.

3

9

10

Opublikowano

Czekoladowo-śliwkowe trufle z kaszy jaglanej

15673273_10155439035689918_473860779_n

Tego typu trufle przewijają się przez większość blogów o zdrowym odżywianiu i są chyba jednym z najłatwiejszych deserów, jakie można przygotować. Nie wymagają pieczenia, ani wielkich zdolności kulinarnych, można je przygotować z przeróżnych składników i prezentują się naprawdę efektownie.
Z tego też względu były na mojej liście planowanych przepisów już od dawien dawna, ale jakoś zawsze znalazło się coś innego do zrobienia. Zupełnie przypadkiem przypomniało mi się o nich przed świętami i postanowiłam zrobić je w wersji nawiązującej właśnie do świąt – stąd też w przepisie suszone śliwki, które z kolei nieodłącznie kojarzą mi się z czekoladą… 😉

Czekoladowo-śliwkowe trufle z kaszy jaglanej
Składniki na około 27 sztuk:
150 g kaszy jaglanej (przed ugotowaniem)
200 g suszonych śliwek
100 g gorzkiej czekolady
3 łyżeczki stewii
kakao do obtoczenia
wartość energetyczna 1 trufli: ok. 60 kcal
B: 1,2 g T: 10,2 g W: 1,8 g
Śliwki drobno kroimy. Jeśli są twarde, zalewamy wrzątkiem i odstawiamy
na kilka godzin. Kaszę jaglaną gotujemy, tak żeby była gęsta i kleista, studzimy. Następnie dokładnie blendujemy śliwki, dodajemy
kaszę, stewię i roztopioną czekoladę, ponownie blendujemy na gładką masę. Wstawiamy do lodówki na minimum pół godziny, następnie z masy formujemy trufle. Kakao wysypujemy na talerzyk, obtaczamy przygotowane kulki, schładzamy.

15673452_10155439034704918_1519268744_n

15644550_10155439035754918_2142922921_n

 

Opublikowano

Czekoladowo-śliwkowe trufle z kaszy jaglanej

1
Tego typu trufle przewijają się przez większość blogów o zdrowym odżywianiu i są chyba jednym z najłatwiejszych deserów, jakie można przygotować. Nie wymagają pieczenia, ani wielkich zdolności kulinarnych, można je przygotować z przeróżnych składników i prezentują się naprawdę efektownie.
Z tego też względu były na mojej liście planowanych przepisów już od dawien dawna, ale jakoś zawsze znalazło się coś innego do zrobienia. Zupełnie przypadkiem przypomniało mi się o nich przed świętami i postanowiłam zrobić je w wersji nawiązującej właśnie do świąt – stąd też w przepisie suszone śliwki, które z kolei nieodłącznie kojarzą mi się z czekoladą… 😉

Czytaj dalej Czekoladowo-śliwkowe trufle z kaszy jaglanej

Opublikowano

Kruche ciasteczka z makiem i skórką pomarańczową

2

Jakoś tak się dzieje, że z roku na rok coraz mniej odczuwam święta Bożego Narodzenia, cały ten klimat i świąteczny nastrój. Dlatego też w zeszłym roku, w szale świąteczno-noworocznych refleksji i postanowień, zdecydowałam, że za rok postaram się o to, żeby odczuć je maksymalnie – będzie wielkie gotowanie, dekorowanie domu, będą nowe rodzinne tradycje i wszystko cokolwiek tylko się da, żeby nie były to kolejne święta spędzone na jedzeniu i oglądaniu bzdur w telewizji. 
Rzeczywistość trochę zweryfikowała moje plany – przeprowadziłam się do innego miasta, a w domu zjawię się najprawdopodobniej dopiero w Wigilię. Odpada więc dekorowanie (choć mogłabym nieco udekorować mój pokój tutaj – ku uciesze mojej kotełki;), wspólne pieczenie pierników i wszystko to, co związane ze świątecznymi przygotowaniami. W tym roku też wyjątkowo opuściła mnie prezentowa wena i radość, którą zawsze czerpałam z całej związanej z tym konspiracji, a kolejne wizyty w centrach handlowych kończą się fiaskiem i narastającą frustracją. Na całe szczęście pozostaje mi jedna ważna – może nawet najważniejsza dla mnie kwestia – GOTOWANIE 🙂

Ponieważ przed tymi właściwymi świętami, czekają mnie jeszcze dwie świąteczne imprezy – mam dobrą okazję, żeby się wykazać i przygotować coś bardziej niestandardowego,  z użyciem standardowych produktów. W tym roku na pierwszy ogień poszły kruche ciasteczka z makiem i skórką pomarańczową. Jeśli miałabym określić zapach świąt – te ciastka dokładnie go oddają 🙂
 
Kruche ciasteczka z makiem i skórką pomarańczową
Składniki na ok. 22 sztuki:
 
250 g mąki owsianej
150 g oleju kokosowego
30 g maku
50 g miodu
2 łyżeczki stewii
skórka otarta z 1 pomarańczy
łyżeczka cynamonu
 
wartość energetyczna 1 ciastka: ok. 124 kcal
B: 2 g T: 8,3 g W: 8,6 g

Z podanych składników zagniatamy ciasto, zawijamy w folię i schładzamy przez około godzinę. Ciasto rozwałkowujemy na grubość około 1 cm, wykrawamy ciastka. Pieczemy przez około 15 minut w temperaturze 180 stopni.
1
3
Opublikowano

Spaghetti z kremowym sosem z awokado, papryczką jalapenos i limonką

5

Muszę przyznać, że dzisiejszy przepis był dla mnie niejako wyjściem poza strefę komfortu w kwestii gotowania. Teoretycznie dużo eksperymentuję w kuchni, testuję nowe przepisy, nowe produkty, ale mam wrażenie, że wszystko to odbywa się w takich dość dla mnie bezpiecznych  granicach sprawdzonych smaków i połączeń. Z tego właśnie względu dzisiejszy wpis jest (tak przynajmniej mi się wydaje) dość nietypowy – po pierwsze rzadko pojawiają się tutaj obiady – bloga zdecydowanie zdominowały wszelakie słodkości, po drugie połączenie takich składników to dla mnie totalna nowość. Awokado w wydaniu obiadowym przewija się w moich kulinarnych postanowieniach od dawien dawna – najczęściej wykorzystuję je po prostu jako pastę do kanapek lub krem czekoladowy do owsianki. Jako że samo w sobie awokado nie posiada szczególnie wyrazistego smaku, obawiałam się o końcowy smak tego sosu. Na szczęście z pomocą przyszła limonka i papryczka jalapenos.W przypadku tego dania spokojnie możemy zrezygnować z dodawania mięsa lub zastąpić je krewetkami – jestem pewna, że będą pasować idealnie 🙂

Spaghetti z kremowym sosem z awokado, papryczką jalapenos i limonką
Składniki na 2 porcje:
100 g makaronu pełnoziarnistego
100 g awokado
100 g jogurtu greckiego
200 g piersi z kurczaka
ostra papryka
przyprawa do kurczaka
sos sojowy
1/2 limonki
natka pietruszki
2 ząbki czosnku
1/2 papryczki jalapenos
4 suszone pomidory
1/2 papryki
sól, pieprz 
odrobina oleju 

wartość energetyczna 1 porcji: ok. 425 kcal
B: 30, 6 g T: 16,6 g W: 40 g
 
Mięso dzielimy na dwie porcje (możemy nieco rozbić, aby nie były zbyt grube). Marynujemy w odrobinie sosu sojowego, ostrej papryce i przyprawie do kurczaka, skrapiamy kilkoma kroplami soku z limonki, wstawić do lodówki. Obie papryki kroimy drobno, wrzucamy na natłuszczoną i rozgrzaną patelnię, podsmażamy. Na koniec dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, jeszcze chwilę podsmażamy. Awokado blendujemy z jogurtem greckim, sokiem z limonki i listkami natki pietruszki (2-3 gałązki). Dodajemy posmażone papryczki z czosnkiem, dokładnie mieszamy. Suszone pomidory osączamy z zalewy, kroimy drobno, dodajemy do sosu. Gotujemy makaron, w między czasie grillując przygotowane wcześniej mięso. Makaron odcedzamy, wrzucamy do większej miski, dodajemy sos, całość dokładnie mieszamy. Podajemy z pokrojonym w plastry mięsem. 

3
Opublikowano

Placek dyniowy na daktylowym spodzie

4

W tym roku zostałam dosłownie zasypana dyniowymi inspiracjami – powoli przestaje nadążać za ich realizacją i późniejszą konsumpcją. Mam nadzieję, że wystarczy mi czasu i siły na przetestowanie wszystkiego co zaplanowałam – pojawi się jeszcze na pewno jedno ciasto (no może dwa) i frytki z dyni (przy ostatnim pieczeniu dynia na ciepło posmakowała mi do tego stopnia, że po prostu musi pojawić się w tej formie jako dodatek do obiadu). Tymczasem prezentuję Wam ciasto, które w przeciągu ostatnich dwóch tygodni piekłam już 2 razy. Robi się je naprawdę szybko, a przepis jest właściwie banalnie prosty. Jeśli nie chcecie dodawać stewii lub innego słodzika, możecie dodać po prostu więcej miodu – trzeba jednak zachować pewien umiar, że względu na fakt, że spód ciasta jest naprawdę słodki 🙂

Placek dyniowy na daktylowym spodzie
Składniki na 8 porcji (foremkę o średnicy 28 cm):
spód:
200 g suszonych daktyli 
250 g płatków owsianych (lub mąki owsianej)
masa:
600 g puree z dyni (u mnie Hokkaido)
3 jajka
200 g mleka kokosowego
50 g miodu
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
pół łyżeczki kardamonu
1 łyżeczka cynamonu
stewia lub inny słodzik
wartość energetyczna 1 porcji: ok. 310 kcal
B: 9,1 g T: 9,3 g W: 45,3 g
Daktyle wrzucamy do miseczki, zalewamy wrzątkiem, odstawiamy na co najmniej pół godziny. Następnie odsączamy (wodę zostawiamy) i dokładnie blendujemy. Płatki owsiane mielimy na mąkę, dodajemy do daktyli. Zagniatamy ciasto, w razie konieczności podlewając je wodą pozostałą z daktyli. Przygotowanym ciastem wyklejamy natłuszczoną foremkę, formując dość wysoki brzeg. Przygotowujemy mase dyniową: puree blendujemy z jajkami, mlekiem kokosowym, miodem oraz przyprawami. Na koniec dodajemy stewię lub inny słodzik, aż do uzyskania pożądanej słodkości, ponownie mieszamy. Masę wylewamy na przygotowany wcześniej spód i pieczemy około 40 minut w temperaturze 180 stopni.
2
Opublikowano

Jaglany deser makowy z bakaliami

7

Mak kojarzy mi się przede wszystkim ze szkołą podstawową i niezliczoną ilością słodkich bułek z makiem jedzonych w przerwach między lekcjami. Kojarzy mi się też ze świętami i znaną chyba wszystkim klasyczną makową roladą. Moja miłość do maku była ogromna, skończyła się jednak niespodziewanie, z zupełnie niezrozumiałych dla mnie powodów. Powoli jednak znów się do niego przekonuję, dlatego też zastanawiając się nad przepisem na świąteczny konkurs, ani przez chwilę nie miałam wątpliwości, co odegra w nim główną rolę. Jako, że moje makowe doświadczenia do tej pory ograniczały się jedynie do konsumpcji, przepis stanowił więc dla mnie podwójne wyzwanie. Podczas mielenia maku kuchnia ucierpiała dość mocno, ale efekt końcowy zdecydowanie zrekompensował tą małą wpadkę 😉 Inspiracją do tego deseru była oczywiście kutia, jedna z tradycyjnych wigilijnych potraw. Postawiłam jednak na nieco inną formę niż tradycyjna – zamiast ziaren pszenicy w deserze znalazła się niezastąpiona kasza jaglana. Nie jest to z całą pewnością deser niskokaloryczny, głównie za sprawą bakalii, ale jak wiadomo święta rządzą się swoimi prawami, a pojęcia takie jak dieta czy kalorie, odchodzą na moment w zapomnienie 😉

Jaglany deser makowy z bakaliami
Składniki na 5 porcji:
70 g niebieskiego maku
200 g kaszy jaglanej
100 g orzechów włoskich
80 g skórki pomarańczowej
50 g suszonej żurawiny
100 g mleka kokosowego
70 g miodu
10 g stewii
10 g agar agar
wartość energetyczna 1 porcji: ok. 510 kcal
B: 11g T: 23g W: 65 g
Mak przepłukać na sitku, wrzucić do garnka, zalać wodą, gotować przez 35-40 minut. Następnie ostudzić, po czym zmielić dwukrotnie. Kaszę jaglaną ugotować ze szczyptą soli, dodać miód, mleko kokosowe, wymieszać z przemielonym makiem. Dodać bakalie – żurawinę, skórkę pomarańczową oraz orzechy, całość dokładnie wymieszać. Na koniec dosłodzić stewią, dodać agar agar, ponownie wymieszać. Przygotowaną masę przekładać do wyłożonych folią filiżanek bądź miseczek, schładzać przez noc w lodówce. Przed podaniem wyłożyć na talerzyk.
2