Opublikowano

Restauracja Malarska 25

1

Malarska 25, wrocławska restauracja znana do tej pory przede wszystkim z kuchni włoskiej, zaprezentowała się w całkowicie nowej odsłonie. 22 czerwca, podczas kolacji dla dziennikarzy i blogerów, w której miałam przyjemność uczestniczyć, odbyła się oficjalna premiera menu w stylu slow food, inspirowanego smakami Dolnego Śląska.

Szef kuchni, Arkadiusz Dziadkowski, opowiedział nam o nowym kierunku kulinarnym restauracji: “Kucharze często zastanawiają się nad kuchnią dolnośląską, próbują odnaleźć dawne smaki i wrócić do korzeni. Dla mnie to nic innego jak po prostu dobre, lokalne i sezonowe produkty, od niewielkich producentów i rzemieślników”. W karcie znajdziemy więc potrawy, w których królują lokalne warzywa, ekologiczne mąki, makarony czy sery. Specjalnością szefa kuchni są kiszonki, których również nie zabrakło w nowym menu. To dzięki nim restauracja zyskała status członka Dziedzictwa Kulinarnego – Dolny Śląsk. Wnętrze zdobią wielkie słoje pełne rozmaitych warzyw, jak chociażby kalafiorów kiszonych w soku z buraka, rzodkiewek czy kalarepy. Sekretem kuchni jest piec opalany drewnem, w którym przygotowywane są między innymi tradycyjne podpłomyki z różnymi dodatkami.

Podczas kolacji, serwis każdego z dań poprzedziło krótkie wprowadzenie szefa kuchni. Uczta rozpoczęła się od przystawek – blanszowanego kalafiora, hummusu z fasoli oraz rabarbaru marynowanego w miodzie. Następnie podane zostały między innymi: sałatka z serem Ślubowskim, filet z suma czy orkiszowe kaszotto z pesto z lubczyku. Zwieńczeniem kolacji był deser, zaskakujące lody szczawiowe oraz regionalny twaróg z truskawkami, miodem i miętą. Każda z zaprezentowanych potraw była starannie przemyślana, zaskakując zarówno smakiem, jak i formą podania.

Malarska 25 zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie miałam okazji być tutaj wcześniej, ale teraz wiem, że wrócę na pewno! To obowiązkowa pozycja na liście każdego smakosza ceniącego sobie lokalne produkty wysokiej jakości i niebanalne, rodzime smaki. W karcie nie brakuje również roślinnych propozycji, tak więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Nowa odsłona restauracji maluje się wyjątkowo pysznie!

6

3

7

5

Opublikowano

Botwinka z mlekiem kokosowym

3

Przyznam na wstępie, że prostota tego przepisu jest dość przytłaczająca. I pewnie dałabym sobie spokój z jego publikowaniem, gdyby nie to, że postanowiłam ostatnio zacieśnić więzi z moim aparatem i za modelkę posłużyła mi właśnie ONA. Na dodatek wyszła naprawdę dobra, gęsta, o przepięknym kolorze. Nie ukrywam, że botwinka ma również w moim życiu jakieś znaczenie sentymentalne (babcia, przedszkole i tego typu historie), tak więc oto jest. Z opóźnieniem równie przytłaczającym, ale sama naprawdę nie wiem jak to się dzieje z tym czasem, że nagle mamy już połowę czerwca.

Botwinka z mlekiem kokosowym
Składniki na 4 porcje:

pęczek botwiny
4-5 niedużych buraczków (500 g)
400 g ziemniaków
20 g oleju kokosowego
200 ml mleka kokosowego
700 ml bulionu warzywnego
sól, pieprz, papryka wędzona

Wartość energetyczna 1 porcji: ok. 282 kcal
B: 5 g T: 14 g W: 29 g

Ziemniaki dokładnie myjemy i kroimy w niewielką kostkę. Liście botwiny siekamy, buraki kroimy. W garnku rozgrzewamy olej kokosowy, wrzucamy warzywa i chwilę podsmażamy. Zalewamy bulionem i gotujemy pod przykryciem, aż warzywa zmiękną. Dodajemy przyprawy i mleko kokosowe, gotujemy jeszcze przez chwilę. Podajemy z jajkiem na twardo.

2