Opublikowano

Chutney z czerwonej cebuli

Idealny do mięs, grillowanych warzyw czy kanapek. Banalny w przygotowaniu, o ciekawym słodko-ostrym smaku z delikatną nutą cynamonu. Ładnie zapakowany świetnie sprawdzi się jako świąteczny prezent home made. Panie i Panowie, oto on – chutney z czerwonej cebuli!

Chutney z czerwonej cebuli
Składniki na około 2 małe słoiczki:

8 czerwonych cebul
200 ml wytrawnego czerwonego wina
2 łyżki miodu
2-3 łyżki octu balsamicznego
szczypta chili lub odrobina sambalu
pół łyżeczki wędzonej papryki
pół łyżeczki cynamonu
2 łyżki oleju

Cebulę kroimy w pióra. W garnku rozgrzewamy olej, wrzucamy cebulę i chwilę smażymy. Zalewamy winem, dodajemy miód, ocet balsamiczny i przyprawy, dokładnie mieszamy. Gotujemy na niewielkim ogniu przez około 40 minut, aż cebula będzie całkowicie miękka. W razie potrzeby podlewamy wodą. Gotowy chutnej przekładamy do wyparzonych słoiczków.

Opublikowano

Tort marchewkowy z kremem z ricotty

Zdrowy tort – brzmi trochę jak oksymoron. A jednak to możliwe! Mąka owsiana, marchew i cynamonowy krem z ricotty, czyli słodka rozpusta w wersji fit. Chwalony nawet przez sceptyków zdrowego odżywiania! Czy trzeba większej rekomendacji…? 😉 Czytaj dalej Tort marchewkowy z kremem z ricotty

Opublikowano

Korzenny budyń z batatów

Przepisów na bataty jest całe mnóstwo, zarówno w wersji słodkiej, jak i wytrawnej. W obu sprawdzają się świetnie i wciąż niezmiennie zachwycają mnie za każdym razem, kiedy pojawiają się w mojej kuchni. Kupując je nigdy nie wiem, co powstanie – ciasto, zupa, czy może klasycznie, pieczone bataty mocno doprawione ostrą papryką, rozmarynem i solą. Tym razem padło jednak na ekspresowy i banalnie prosty deser, podkręcony korzennymi smakami. Idealny na chłodne wieczory! Czytaj dalej Korzenny budyń z batatów

Opublikowano

Propozycje prezentów świątecznych

Jako, że wielkimi krokami zbliża się ten radosny i długo wyczekiwany czas gonitwy z wypiekami na twarzy po galeriach handlowych na dwa dni przed Wigilią (lub w wersji dla ambitnych: w Wigilię!) w celu upolowania wyjątkowych i niebanalnych świątecznych prezentów, mam dla Was propozycję. Listę bożonarodzeniowych podarków dla kulinarnych pasjonatów i nie tylko baj Zdrowo Najedzona! Czytaj dalej Propozycje prezentów świątecznych

Opublikowano

Czekoladowy pudding chia z masłem orzechowym

Czasem w poszukiwaniu kulinarnego natchnienia zdarza mi się zasiąść przed komputerem i wejść na wspaniałą stronę jaką jest Pinterest. Zazwyczaj przepadam wtedy na dłuższą chwilę, komputer aż paruje od nadmiaru otwartych zakładek, a ja z szalonym spojrzeniem i narastającym ślinotokiem przeglądam kolejne przepisy i planuję. Czytaj dalej Czekoladowy pudding chia z masłem orzechowym

Opublikowano

Podsumowanie miesiąca – PAŹDZIERNIK 2017

Dawno na blogu nie pojawił się żaden post z tego cyklu, chociaż obiecywałam sobie, że oczywiście pojawiać się będą regularnie. Jest chyba trochę tak, że uwielbiam pisać, ale to moje zamiłowanie i czasem wręcz chorobliwa fascynacja dotyczy raczej list wszelakich – zakupów, rzeczy do zrobienia, przepisów do wypróbowania. Dotyczy skrzętnego notowania w kalendarzu i planowania dnia co do godziny. Dotyczy wywodów o życiu, pracy i o tym, że uciekł mi pociąg, pisanych w formie maili czy za pośrednictwem komunikatora. Lubię pisać, bo pomaga mi to w jakiś sposób oczyścić głowę i uporządkować moje myśli nieokrzesane. Lubię pisać ręcznie i wciąż marzę o prawdziwej, niepoprawnie romantycznej listownej korespondencji, choć wirtualne znaki niestety zdominowały aktualnie ten proces. Ale podsumowania zawsze przychodziły mi z większym trudem. Może dlatego, że to trochę takie rozliczanie się z przeszłością, z tym co zrobiłam, co się udało, a co nie, z tym, co pozostało z moich wyobrażeń skonfrontowanych z rzeczywistością. Ale z drugiej strony to też wspomnienia, ulotność złapana w kilku słowach i kilku zdjęciach. I stąd też właśnie podsumowanie października, który okazał się dla mnie miesiącem pełnym skrajnie silnych emocji i chwil, które po prostu chcę pamiętać.

Nie wiem na czym polega fenomen jesieni, ale prawie wszystkie wielkie przełomy w moim życiu dzieją się właśnie w tym okresie. Tak było dwa lata temu, tak jest też teraz. I chociaż wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i że ostatecznie wszystko dobrze się skończy, kolorowe liście na drzewach i chłodne poranki już zawsze będą budzić we mnie ten drobny niepokój. Niepokój przed zmianami.

Zawodowo październik to przede wszystkim moja wycieczka do Warszawy na warsztaty kulinarne zorganizowane przez Pascala Brodnickiego w ramach promocji jego projektu Tuba Smaku. O samych warsztatach pisałam już na blogu, dodam więc tylko, że to właśnie one tchnęły we mnie jakąś świeżość i wenę, dzięki której Zdrowo Najedzona znów zaczęła żyć pełnią życia. Czasem potrzeba czegoś małego – rozmowy, spotkania, spojrzenia z innej perspektywy, żeby znaleźć w sobie inspirację i pasję, która umyka gdzieś w natłoku codzienności.

W zeszłym miesiącu odbyły się także kolejne warsztaty dla dziennikarzy i blogerów pod patronatem Slowly Veggie. Po raz drugi miałam przyjemność przygotować menu – wspólnymi siłami przyrządziliśmy risotto z pieczarkami na mleku kokosowym, sałatkę z pieczoną dynią, zupę z soczewicą, warzywne frytki z coleslawem i salsą pomidorową oraz jaglane brownie, którego nieco inną wersję pokazywałam Wam ostatnio na blogu.

W kwestii zmian, o których pisałam na początku – w ostatnim czasie zadziało się wiele, zarówno na płaszczyźnie osobistej, jak i zawodowej. Październik przyniósł smutną dla mnie wiadomość o zamknięciu magazynu Slowly Veggie, z którym moje ścieżki przeplatają się już od niemal 1,5 roku. Zajęło mi trochę czasu, żeby ochłonąć, mimo to wciąż nie znajduję słów, by jakoś zgrabnie opisać te wszystkie kłębiące się we mnie emocje. To trochę jak oberwanie obuchem w łeb, ale jak to mówią – coś się kończy, coś się zaczyna. I chociaż smutek wciąż panoszy się gdzieś w środku, to w głębi serca chcę wierzyć, że to właśnie jest ten początek i że zadzieje się jeszcze wiele! 😉

Z tego miejsca chciałam podziękować mojemu dream teamowi, z którym przeżyłam całe mnóstwo pięknych chwil, wypiłam litry herbaty i przejadłam jakieś pół świata. Za te wszystkie momenty, kiedy radowało mi się serduszko po zaakceptowanym leadzie, jak i za te, kiedy obrywałam po głowie. Za cierpliwość. Za inspirujące projekty, które mogłam realizować i wywiady, które dane mi było przeprowadzić. Za tę pewność siebie, której nabrałam, za poczucie własnej wartości i za wszystkie małe spełnione marzenia. Za jedzenie czekolady przy wysyłce i za to, że teraz wiem, że chili pisze się przez jedno „l”. Za wszystkie głupie żarty, całkiem niepoważne rozmowy i zrozumienie bez słów. I mogłabym tak właściwie pisać bez końca, napiszę więc po prostu – dziękuję za naszą wspaniałą roślinną przygodę i za to, że jesteście!

Opublikowano

Brownie jaglane z żurawiną

Do tej pory brownie pojawiało się u mnie wyłącznie w fasolowym wydaniu. Jaglaną wersję po raz pierwszy miałam okazję przygotowywać podczas ostatnich warsztatów kulinarnych organizowanych przez Slowly Veggie w Art Hotel Wrocław. Wyszła tak dobra i tak czekoladowa, że wiedziałam, że na pewno wkrótce upiekę ją ponownie. Długo nie musiałam czekać – wystarczył wolny wieczór i kiepski nastrój, który poprawić mógł tylko koc i zapach pieczonego ciasta… Czytaj dalej Brownie jaglane z żurawiną

Opublikowano

Dyniowe kopytka jaglane z suszonymi pomidorami i szynką szwarcwaldzką

Na początku tego wpisu przyznam otwarcie – to może nie być najlepszy przepis dla osób o słabych nerwach. Patrząc jednak z innej perspektywy, może okazać się on doskonałą próbą Waszego charakteru! Sama otarłam się o granicę załamania nerwowego, kiedy to z gasnącym zapałem ugrzęzłam po łokcie w kopytkowym cieście. Jeśli jednak nie straszne Wam (oczywiście potencjalne) zagniatanie niesfornego ciasta, usuwanie go z wszelkich kuchennych powierzchni, a nawet włosów i ubrań oraz mordercze myśli o wyrzuceniu go do kosza, zapraszam do dalszej lektury! Czytaj dalej Dyniowe kopytka jaglane z suszonymi pomidorami i szynką szwarcwaldzką

Opublikowano

Trufle dyniowo-kokosowe

Mogłabym długo pisać o tych truflach, jakie to są och i ach, jakie wspaniałe i jak delikatnie muskają moje kubki smakowe. Ale nie ma sensu tracić Waszego czasu – lepiej zakasać rękawy i wziąć się do turlania! To chyba najłatwiejsza i najszybsza wersja trufli, jaką zdarzyło mi się robić. Wystarczą 4 składniki (jak się uprzecie to nawet i 3), trochę czasu i szczypta cierpliwości!

Trufle dyniowo-kokosowe
Składniki na ok. 25 sztuk

300 g upieczonej lub ugotowanej dyni hokkaido
50 g mąki kokosowej
ok. 5 łyżek erytrytolu, opcjonalnie inny słodzik
wiórki kokosowe do obtoczenia (można użyć też mąki kokosowej)

wartość energetyczna 1 trufli: ok. 20 kcal
B: 0,6 g T: 0,8 g W: 1,6 g

Wystudzoną dynię blendujemy na głaski mus. Dodajemy mąkę kokosową i słodzik, dokładnie mieszamy. Z przygotowanej masy formujemy równej wielkości trufle, obtaczamy w wiórkach kokosowych. Schładzamy w lodówce.

Opublikowano

Warsztaty kulinarne z Tubą Smaku

Jakieś 1,5 tygodnia temu na mojej skrzynce mailowej czekała na mnie miła wiadomość – zaproszenie na warsztaty kulinarne inaugurujące nowy projekt Pascala Brodnickiego, Tuba Smaku. To mogło oznaczać tylko jedno – podróż na podbój stolicy! Wyjazd do Warszawy planowałam już od dawna, tak więc nadarzyła się idealna okazja, żeby wcielić ten plan w życie. I chociaż wiązało się to z pobudką o 2 w nocy, 5 godzinami spędzonymi w busie z głową opadającą z częstotliwością 10 razy na minutę i nieprzytomnym spojrzeniem po dotarciu na miejsce, długo nie trzeba było mnie namawiać 😉 Czytaj dalej Warsztaty kulinarne z Tubą Smaku